Recenzje Weles Bar - recenzja

Weles Bar – recenzja

Znacie to uczucie, kiedy odkładacie właśnie przeczytaną dobrą książkę i przez następne pięć minut rozmyślacie nad jej zakończeniem, a po kolejnych pięciu minutach ogarnia Was smutek bo wiecie, że już nigdy tej książki nie przeczytacie po raz pierwszy? Tak jest ze mną i Weles Bar.

Chciałbym jeszcze raz poczuć to wszystko, czego doświadczyłem wchodząc tam po raz pierwszy. Z drugiej strony, może to i lepiej, że mam to za sobą, bo wystrój i przede wszystkim majestatyczny żyrandol, który przewrotnie nazwałem lampką z sufitu, tym razem nie odwrócił mojej uwagi i mogłem obiektywnie ocenić całość konceptu.
Wejście może nie jest sekretne, ale na pewno o nie się nie potkniecie. W środku panuje półmrok, który wraz z każdym stopniem pokonywanych w dół schodów jest co raz bardziej rozświetlany przez centralnie wiszący żyrandol. Pod nim mieści się ułożony w krzyż blat z kilkoma stołkami do siedzenia, a pod ścianą skryte w intymnym mroku stoliki.

Przeciwległą do wejścia ścianę zajmuje bardzo wysoki bar z mnogością różnego rodzaju trunków, które „przywoływawczo” mrugały do mnie okiem. Nie dam się prosić dwa razy i dlatego skrzętnie zająłem strategiczną pozycję z boku baru, tak żeby równocześnie mieć na oku to, co dzieje się na, pod i z obu stron baru. Z miejsca pod nos dostałem szklaneczkę z wodą (co powinno być standardem nie tylko w cocktail barach) i dość konkretne powitanie w stylu „Co dla pana?”. Mam świadomość, iż w sobotę wieczorem barmani nie mają czasu, a nawet nie powinni drapać się… wiecie gdzie, ale po miejscu takim jak Weles spodziewam się, iż pierwszy kontakt będzie odrobinę cieplejszy.

Standardowo zamówiłem Margaritę, która została przygotowana bardzo fachowo i to w mgnieniu oka. Crusta, czyli rant kieliszka pokryty solą był perfekcyjnie ułożony co do milimetra, a nie zrobiony „na odwal”. Szkoda, że musiałem serwetką zniszczyć to arcydzieło. Tego, że nie lubię soli w Margaricie nie mam napisane na czole, ale na pewno, zapytany, udzieliłbym takiej informacji. W tym momencie część czytelników, zwłaszcza tych związanych z gastronomią stwierdzi, iż podczas zamawiania powinienem zaznaczyć niechęć do soli, na co odpowiem, że jako Gość lubię być dopieszczony, a pytania temu służą.

Weles Bar – recenzja

Sącząc moją Margę, taksowałem wzrokiem kartę menu, której wydanie jesienno zimowe poświęcone było kamieniom szlachetnym. Cytryn, Topaz, Turmalin, Diament i spółka zajmowały dwie strony karty menu. Każdy z koktajli w cenie 28 pln nawiązywał pochodzeniem składników, historią czy aromatem do nazwy kamienia. W kombinacjach aromatycznych można przebierać do rana. Ponadto, w karcie dział z klasykami Welesa w cenach 32-39 pln takimi jak: Bekonowe Old Fashioned czy Pornstar Martini. Menu uzupełniają ogólnie znane klasyczne pozycje, jak i dość szeroka propozycja szampanów. Niestety, poza oliwkami oraz talerzem wędlin i serów, przekąsek brak.

Olbrzymim i to bardzo pozytywnym zaskoczeniem byli dla mnie Goście. Nie wiem, czy zrozumiecie o co mi chodzi, ale byli jak najbardziej „normalni”, uśmiechnięci i radośni, średnio w wieku 25-30 lat. Żal było wychodzić, ale bagaż kamieni szlachetnych robił się już zbyt ciężki…

Sumując, Weles Bar jest miejscem z wyższej półki, ale mimo to każdy przynajmniej ze względu na wystrój, powinien je odwiedzić; dobrym zarówno na intymną randkę jak i na spotkanie w większym gronie, choć tu zalecane jest wcześniejsze zrobienie rezerwacji. Czystość baru i techniczna praca barmanów właściwie bez zarzutów. Ogólny brak „uśmiechu” oraz większej przyjazności i lepszej komunikacji z Gośćmi powoduje, iż dla mnie Weles jest perfekcyjnie przygotowaną niemiecką maszyną, której trochę brak hiszpańskiego temperamentu.

Patryk Le Nart

P.S. To nie była reklama SEAT-a.

WELES BAR
ul. Nowogrodzka 11, Warszawa
Otwarte codziennie od 19:00 do 2:00.
tel: 602 773 997

Patryk Le Nart
Patryk Le Narthttp://www.msbis.com
Dyrektor i założyciel Międzynarodowej Szkoły Barmanów i Sommelierów, właściciel Bar Catering i portalu koktajlowego MojBar.pl. Posiada wykształcenie kierunkowe zdobyte w USA i wieloletnie doświadczenie zawodowe w najlepszych lokalach Nowego Jorku. Współtwórca oraz sędzia techniczny konkursów barmańskich w stylu klasycznym i flair. Od lat występuje w roli eksperta, konsultanta, konferansjera. Miłośnik barmaństwa na najwyższym poziomie, znawca wykwintnych alkoholi i właściciel największej w Polsce ich kolekcji.

Obserwuj nas:

10,304FaniLubię
10,439ObserwującyObserwuj
119,000SubskrybującySubskrybuj

Najnowsze:

Bourbon – Legendarny trunek Ameryki. Część 3

Bourbon – etapy produkcji, prohibicja w USA oraz Tennessee Whiskey Drogi czytelniku, przed Tobą trzecia i zarazem ostatnia część...

Rozpici celebryci, czyli jak zaopatrzyć się na lata

Za wieloma znanymi markami alkoholi kryją się znani nam celebryci, którzy po osiągnięciu szczytu kariery zaczęli podbijać rynek alkoholowy. Większość jest jedynie...

El Botellon – recenzja

Kiedy na początku XXI wieku (brzmi trochę jak „w zamierzchłych czasach”, a tak naprawdę chodzi o okres jakieś 15 lat temu) powstawały...

Pimento – czyli czym jest allspice likier, jak zrobić samemu i jak wykorzystać w drinkach?

Pimento to dusza koktajli TiKi. Jeżeli ktoś jest smakoszem drinków na rumie to na pewno spotkał się z tą nazwą i prawdopodobnie...