Artykuły Vermouth w dwudziestoleciu międzywojennym. Aperitivo w II RP?

Vermouth w dwudziestoleciu międzywojennym. Aperitivo w II RP?

Vermouth zwany jest dziś często ulubionym „winem barmanów”. Nie bez powodu, gdyż z kategorii win wzmacnianych to właśnie on jest najczęściej używany do cocktaili na całym świecie w tym także w Polsce. jak wyglądała jego obecność podczas polskiej złotej ery cocktaili w dwudziestoleciu międzywojennym? W artykule przyjrzymy się popularności wermutu w II RP. Kiedy pierwszy raz barmani w naszym kraju sięgnęli po ten trunek – nie wiadomo. Wiemy natomiast, że wermut był popularnym alkoholem podczas przyjęć domowych oraz balów i rautów. W swojej ofercie posiadała go każda szanująca się kawiarnia, dancing oraz bar. 

Przyjęcia domowe

Podczas przyjęć domowych, poradniki dla gospodyń radziły, aby wzmocnione wino serwować na początku wieczoru, razem z przekąskami na zaostrzenie apetytu przed tym, co czekało na nas dalej. 

W prasie z lat 30. znajdziemy również informację czym we Włoszech jest tradycja „aperitivo”. To pokazuje, że Polacy słyszeli o radosnej włoskiej formie spędzania czasu, której towarzyszył odpowiedni alkohol i przekąski.

Marzena Saryusz-Stokowska w poradniku „Co, kiedy, jak i z kim” wydanym w 1937 roku, pisała: „Dzisiaj najmodniejsze jest podawanie do salonu cocktaili z maleńkimi tartnieczkami , albo grzaneczkami z serem na półgodziny przed kolacją. Cocktaile można zastąpić koniakiem, nalewkami, vermouthem lub nawet wódką, podaną do salonu z tacką wykwintnych przekąsek…”. W wielu poradnikach dotyczących przyjęć domowych można było znaleźć sugestię, kiedy i do czego podawać vermouth. Przeważały też opinie, że trunek ten jest świetnym wyborem na otwarcie lub zamknięcie wieczoru. 

 Fragment – „Co, kiedy, jak podawać” z 1937 r.

Vermouth = wino zdrowia!

Z racji obecności ziół, wermut często nazywano „winem zdrowia” lub „winem piołunowym”. Nie powinno to dziwić, zwłaszcza, że podobno już ojciec medycyny Hipokrates mieszał zioła i korzenie z winem, aby łagodzić dolegliwości żołądkowe. Wermut zwany był niekiedy również „winem Hipokratesa”. Wermut pijaliśmy w różnych formach. Popularny był sączony z kieliszka obok deseru, w formie prostego szprycera, czasem uzupełnionego o dodatek owocowego soku, syropu lub likieru oraz w cocktailach jak chociażby Manhattan, który podawany był m.in. w legendarnej Adrii. Ukochane „wino barmanów” obecne było w każdej szanującej się kawiarni, restauracji i barze. 

 

Reklama „wina zdrowia” z lat 20-tych w Warszawskiej prasie

 Reklama z poranków artystycznych i ogrodu letniego słynnej  kawiarni ZIEMIAŃSKA w Warszawie.

Dwie włoskie legendy w Polsce

Wielu barmanów, jak i ambasadorów marek alkoholowych w naszym kraju zastanawia się jakie produkty zagraniczne były obecne i popularne w dwudziestoleciu międzywojennym. Jeśli chodzi o wermut, rządziły dwie włoskie legendy – Cinzano oraz Martini (Martini & Rossi).

Wermut z Turynu czyli Cinzano uznawany był za najlepszy i tak właśnie go promowano, mówiąc o jego właściwościach i tradycji. Często w prasie sugerowano również, jak powinno się go podawać lub mieszać. Firma Cinzano chwaliła nawet zdrowotne zalety swojego trunku mówiąc, iż jest on wybierany przez sportowców jako środek orzeźwiający nie tylko po wysiłku! ☺. Poniżej kilka przykładów reklam Cunzano w krajowej prasie. Zainteresowani marką mogą znaleźć także butelki i raczących się nimi gości bali i rautów na fotografiach narodowego archiwum cyfrowego. 

Program artystyczny Warszawskiego dancingu PARADIS, 1939r.

Reklama Cinzano na pierwszej stronie Kuriera Warszawskiego 21.08.1937r

 Przykład reklam Cinzano z polskiej prasy z lat 30-tych pokazujących jak pić słynny vermouth

Druga z marek, która rządziła podczas złotej ery cocktaili w Polsce – Martini, również mocno reklamowała zarówno sam wermut, jak i jego sposób serwowania. Co ciekawe prawdopodobnie najstarszą reklamę dotyczącą dystrybucji marki Martini w krajowej prasie można znaleźć już w 1898 roku! Sama marka powstała w 1863 roku. Stworzyło ją 3 panów – biznesman Alessandro Martini, winiarz Luigi Rossi i księgowy  Teofilo Sola. Rodzina Sola pozbyła się jednak swoich udziałów i od 1879 roku firma funkcjonowała pod nazwą Martini & Rossi stąd w wielu starych reklamach spotkamy właśnie taką nazwę.  Firma Martini mocno eksponowała w reklamach obecnych w okresie międzywojnia opinię o swojej jakości oraz globalnej popularności. Przykładem tego są hasła w stylu: „żądać wszędzie światowej klasy vermouth Martini”, „Znawcy piją tylko…” czy informację, że firma odpowiedzialna jest za 50% (później nawet 60%) całego światowego eksportu w kategorii vermouth! Jedną z najciekawszych form reklamy marki Martini była akcja zorganizowana w radio. Stworzono specjalny program „na fali Torino” podczas którego w trakcie koncertów światowej sławy orkiestr i tenorów reklamowano vermouth Martini.

 Prawdopodobnie najstarsza wzmianka o dystrybucji MARTINI w Polsce 1898 r.

 Reklama Martni & Rossi – „Nowa Gazeta” 09.06.1911r.

 Martini w 1931 roku informowało w reklamach o swoich produktach informowało, że firma jest odpowiedzialna za 50% całego światowego eksportu w kategorii vermouth. 

 Reklama Martini na pierwszej stronie gazety „Kurjer Warszawski” z 1936r.

Zapowiedź koncertów radiowych reklamujących vermouth Martini z 1937 roku.

Łyk podsumowania…

Przykładów na obecność, sposób podania i popularność wermutów przed drugą wojną światową jest znacznie więcej. Możemy śmiało stwierdzić, że był alkoholem popularnym i lubianym. Serwowanym w domach, kawiarniach i podczas najbardziej wyrafinowanych przyjęć. Kto wie, może szukając kolejnych śladów obecności tego niezwykłego alkoholu komuś z czytelników uda się znaleźć schowaną na strychu przez dziadka lub pradziadka butelkę z dawnych lat…

Patryk Kowalski
Patryk Kowalski
Patryk Kowalski - współwłaściciel inspirowanego dwudziestoleciem międzywojennym warszawskiego cocktail baru Woda Ognista. Z branżą gastronomiczną związany od 2006 roku. Wykwalifikowany barman, uczestnik licznych międzynarodowych szkoleń. Zwycięzca i finalista najbardziej prestiżowych konkursów barmańskich w kraju i za granicą. Na co dzień miłośnik sezonowych cocktaili, polskich smaków i historii Warszawy z okresu dwudziestolecia międzywojennego.

Obserwuj nas:

9,269FaniLubię
8,430ObserwującyObserwuj
101,000SubskrybującySubskrybuj

Najnowsze:

Paloma nad Wisłą – recenzja

Zazwyczaj wchodząc do nowego lokalu najpierw zwracamy uwagę na wystrój, muzykę, czy zaopatrzenie baru (choć w tym ostatnim wypadku może to tylko...

Ray – recenzja

Ray to kolejny koktajlbar, który odwiedziłem podczas mojej krótkiej wizyty w Szczecinie. Usytuowany jest w kamienicy w samym środku rozrywkowej części zachodniopomorskiej...

Czym upijamy się najszybciej czyli dlaczego woda sodowa uderza do głowy.

Mogłoby się wydawać, że to wysokoprocentowy alkohol uderza do głowy z wyższą prędkością, tymczasem naukowcy już od lat wiedzą, że to nie...

17 Schodów – recenzja

To absolutnie nie był przypadek. Z pełną premedytacją zaplanowałem ten wyjazd, kupiłem bilet na samolot i poleciałem do Szczecina sprawdzić, czy „17...