Odpowiedź na powyższe pytanie jest prosta – wszystko. Barów, klubów, pijalni i wszelakich innych przybytków serwujących alkohol i drinki jest bardzo wiele. W związku z tym zróżnicowanie oferty będzie ogromne. Przewidywanie tego, czego możemy się spodziewać w polskich barach w roku 2019 jest jak wróżenie z fusów, dlatego zawężę swoje spiskowe teorie do najbliższych memu sercu koktajl barów.

Zacznijmy może od alkoholi i to od największego upadku ostatnich dekad, czyli wódki. Niestety, królowa wszystkich drinków przestała być sexy. Jeszcze do niedawna była najczęściej wykorzystywanym alkoholem w drinkach, gdyż była łatwo dostępna, neutralna w smaku i niedroga. Obecnie łatwo dostępne jest już wszystko, ponadto barmani szukają alkoholi z większym charakterem, a do tego rozpiętość cenowa pomiędzy wódką a innymi alkoholami z roku na rok coraz bardziej się kurczy. Tak więc w najbliższym roku w koktajl barach o wódce będzie cicho, no chyba że jakaś wersja smakowa stanie się podstawą nowego, wystrzałowego koktajlu.  

Schedę po wódce przejął gin, który w najbliższym roku nadal będzie najchętniej wybieranym przez barmanów alkoholem bazowym. W najbliższym czasie na pewno się nie zmieni również to, iż Negroni i jego wariacje będą jednym z częściej polecanych koktajli. Półka jałowcówek z dnia na dzień się poszerza i już niedługo będziemy pewnie mogli spotkać giny bananowe czy ananasowe, co również przyczyni się do umocnienia tej kategorii. Nie zapominajmy też o ginach starzonych, które nabierają coraz większej popularności.

Rumy coraz bardziej rozpychają się łokciami i kolanami, podgryzając wszystkie pozostałe kategorie. Może zbyt wiele się nie zmieni w przypadku rumów jasnych, które nadal będą podlewać grządki mięty, jednak rumy starzone będą tą kategorią, która mocno stanie na półce koktajli ciężkich. Nie tylko rumowe Daiquiri będzie modyfikowane o wersje starzone destylatu z trzciny, również drinki typowe dla innych alkoholi będą bazować na tym trunku. Osobiście uważam, iż najbliższy rok będzie stał pod znakiem Old Fashioned na bazie rumów starzonych. Ten światowy numer jeden wśród koktajli nie będzie jedynym, gdzie rum zastąpi whiskey – zagrożeni mogą się czuć pozostali liderzy, tacy jak Manhattan czy Whiskey Sour. Ponadto rum w formie czystej będzie coraz częściej pitym alkoholem w formie neat. Będąc przy destylatach z trzciny, należałoby wspomnieć o brazylijskiej Cachasie, jednak od czasu, kiedy flagowa Caipirinha została u nas zastąpiona tańszą wódczaną Caipiroscą, popyt na ten trunek z roku na rok u nas maleje.  

Zamykając grupę alkoholi lekkich, trzeba wspomnieć o tequili, w przypadku której w naszym kraju nic się specjalnie nie zmieni. Ci, co za młodu kiepską tequilą się struli, nawet nie spojrzą w jej stronę; ci, których ominęła ta wątpliwa przyjemność, w większości wypadków nie bardzo mogą sobie pozwolić na dobrej jakości produkt, który do najtańszych nie należy. Tendencja wśród producentów tego destylatu z agavy idzie w kierunku polepszania jakości, czyli przechodzenia od mixto w kierunku co najmniej 100% agava, co mocno odczuwane jest w cenie. Mezcal, który w ostatnich latach stawał się coraz bardziej popularny, niestety nigdzie dalej się nie ruszy. Powody są proste: cena i specyficzny smak, który przez niektórych porównywalny jest do dymnych szkockich whisky, a dym w tym roku będzie w odwrocie…

Szkockie whisky nigdy nie były powszechnie używanym składnikiem koktajli. Zwłaszcza u nas uważa się je za zbyt szlachetne, aby mieszać z czymkolwiek, nawet z lodem. Jedynymi, które spotkamy w tym roku jako składnik koktajli będą charakterystyczne whisky dymne w kompozycjach takich jak Penicilin czy Smoky New York Sour. Na amerykański styl picia szkockich z dużą ilością wody gazowanej jest trochę za wcześnie, choć czy aby na pewno…? Wśród samych szkockich będzie u nas również zmiana w preferencjach: z frontu dymnego na front sherry czyli bardziej słodki, deserowy. 

Jeżeli chodzi o amerykańską whiskey, to tu będziemy mogli zaobserwować pewne przetasowania. Wśród pięciu najchętniej wybieranych drinków na świecie, aż trzy bazują na amerykańskiej whiskey są to Old Fashioned, Whiskey Sour i Manhattan. Ten układ właściwie się nie zmieni, poza tym, iż pewną część z tego tortu podbierze sobie rum, o czym już wcześniej napisałem. Amerykańska, po latach „dosładzania” rynku skupi się na swojej żytniej wersji, co pokazał ostatni rok, a oferta w tej kategorii również w naszym kraju ma tendencję zwyżkową. Spodziewam się, iż Sazerac bazujący na żytniej whiskey odświeży swoją obecność w niejednym barze, zwłaszcza, że aromatyczne przyprawy, takie jak anyż (tutaj w Absyncie) coraz chętniej będą przez nas akceptowane, ale do tego jeszcze wrócimy. W kwestii whisky irlandzkiej i japońskiej, żadnych ruchów w koktajl barach, póki co, nie zauważymy. Ta pierwsza, mimo iż idzie jak burza, jeszcze nie ma takiej renomy jak pozostałe; ta druga zaś, z uwagi na braki w ofercie wysokiej jakości produktów, powoli tę renomę traci.

Destylaty z winogron, czyli wszelkiego rodzaju brandy, a zwłaszcza koniaki nadal będą kurzyć się na półkach. Ich producenci dawno już przestali na siłę uświadamiać nasz naród czym koniak jest i jak go pić w drinkach. Elektorat pochylający się nad kieliszkiem koniaku powoli się kurczy, a młodsi odbiorcy niestety w większości patrzą na cenę, a ta w tym wypadku jest niemała. Ruchy w kategorii destylatów z winogron, choć na razie bardzo delikatne, wykonywać będzie południowoamerykańskie Pisco, którym zainteresowanie ciągle rośnie. Zwłaszcza Pisco z Chile da o sobie znać, gdyż w odróżnieniu od peruwiańskiego może występować również w wersji starzonej. Barmani, zwłaszcza w dobrych koktajl barach, lubią nowe wyzwania i nowe „zabawki”, a Pisco taką nowością właśnie jest. 

Wermuty i wina wzmocnione, takie jak Porto i Sherry (choć ta w mniejszym stopniu), będą dalej zyskiwać na popularności. Wszelkie produkty z tych oraz podobnych kategorii są coraz bardziej popularne w koktajlach – wystarczy spojrzeć na rosnącą popularność Aperitivo i wszelkich drinków „małolitrażowych”.

Wśród „mixerów” nadal prym będzie wieść tonic i wszystkie podobne mu gorzkawe produkty, takie jak bitter lemon i spółka. Półka tego segmentu również i w tym roku mocno się poszerzy. Nie można jednak zapominać o produktach, takich jak aloes, cold brew, kombucha i innych pozycjach spod znaku „zielonego liścia”. Moda na eco i produkty naturalne wzrasta z roku na rok. 

Jeżeli chodzi o charakter koktajli, to w nadchodzącym roku przewiduję oczywiście pewne zmiany w preferencjach konsumentów i co za tym idzie ofertach koktajl barów. Typowe owocowe, kwaśno słodkie koktajle oddadzą trochę pola cięższym pozycjom na bazie alkoholi starzonych. Jeżeli już będą drinki na bazie owoców egzotycznych, to obok mango i passion fruit zwiększy się zainteresowanie yuzu, a wszystko to wsparte będzie pikantnym imbirem. W miejsce składników ziołowych, czyli mięty czy też bazylii, coraz częściej poczujemy przyprawy takie jak kardamon, kminek czy anyż. Aromatyczne przyprawy odpowiedzialne będą także za zanik wszelkich dymnych atrakcji. Gorycz, wytrawność i pikantność będą w cenie. Coraz więcej będziemy mieli w ofertach barów koktajli nisko i bezalkoholowych. Zwiększy się również zainteresowanie produktami prozdrowotnymi. Generalnie, może wielkiej rewolucji nie będzie, ale na pewno będzie ciekawie, o czym niestety przekonamy się dopiero za jakiś czas ☺ 

Patryk Le Nart
Dyrektor i założyciel Międzynarodowej Szkoły Barmanów i Sommelierów, właściciel Bar Catering i portalu koktajlowego MojBar.pl. Posiada wykształcenie kierunkowe zdobyte w USA i wieloletnie doświadczenie zawodowe w najlepszych lokalach Nowego Jorku. Współtwórca oraz sędzia techniczny konkursów barmańskich w stylu klasycznym i flair. Od lat występuje w roli eksperta, konsultanta, konferansjera. Miłośnik barmaństwa na najwyższym poziomie, znawca wykwintnych alkoholi i właściciel największej w Polsce ich kolekcji.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here