Recenzje The Rainbow Room & Dale DeGroff - Recenzja

The Rainbow Room & Dale DeGroff – Recenzja

Ktokolwiek choć trochę zna Nowy Jork, lub coś wie na temat tej wspaniałej metropolii, na pewno potrafi z łatwością rozpoznać jeden z najwyższych budynków miasta stojący w kompleksie Rockefeller Center. Jeżeli jeszcze dodatkowo interesuje się dobrym jedzeniem i alkoholami, na pewno zna, choć ze słyszenia lub lektury, The Rainbow Room usytuowany na 65 piętrze wspomnianego wieżowca. To tam obecnie odwiedzić można Bar SixtyFive, przez którego trzy przeszklone ściany można podziwiać panoramę miasta. Widok znałem, bo pocztówek naoglądałem się w sklepie z pamiątkami, bardziej interesowało mnie to, co dostanę w najwyżej położonym barze Manhattanu. W końcu to tu, w The Rainbow Room, rozwinął w pełni swoje skrzydła najbardziej rozpoznawalny barman w USA czyli Dale DeGroff zwany The King of Cocktail.

The Rainbow Room otwarty został w 1934 roku, w sam raz aby móc serwować alkohol po zniesionej w 1933 roku prohibicji i od razu stał się bardzo ekskluzywnym klubem, dostępnym tylko dla wybranych. Poza tym, dotarcie na 65 piętro nie było takie proste i oczywiste, gdyż należało skorzystać ze specjalnych wind, w których były tylko dwa przyciski – parter i 65. Ponoć koszt zamontowania owych wind stanowił aż 13% kosztów budowy całego kompleksu. Od roku 2014 The Rainbow Room może pochwalić się wspomnianym wcześniej Barem SixtyFive, który właśnie był celem mojej wizyty. 

Po dłuższej chwili a windzie, znalazłem się na 65 piętrze w lobby, z którego przechodzi się do baru. Natychmiast zająłem miejsce przy barze, bo od pierwszego postawionego tam kroku byłem już uprzejmie i gościnnie zapraszany przez barmana do skorzystania z tej możliwości. Mimo, iż bar był idealnie czysty, mój elegancko wyglądający gospodarz na wszelki wypadek przetarł blat nieskazitelnie białym ręczniczkiem. Z precyzyjnie wyćwiczonym uśmiechem, serdecznie mnie powitał, spytał czy jestem tu pierwszy raz i czy mam ochotę skorzystać z możliwości wyjścia z koktajlem na taras. Następnie kładąc przede mną serwetkę koktajlową, bardzo fachowo spytał o moje preferencje. Zadając tylko kilka trafnych pytań, wiedział wszystko o moich kubkach smakowych. Nie przestając się uśmiechać i nadal wymieniając ze mną luźne zdania, zajął się przygotowywaniem mojego napoju. Elegancja ruchów barmana, wyćwiczona przez lata, i dbałość o każdy szczegół sprawiły, że nawet przed skosztowaniem wiedziałem, że będzie to najlepszy koktajl w moim życiu. Po postawieniu przede mną szklanki ze swoją kompozycją, upewnił się, czy trafił w moje gusta. Z uśmiechem zapewniając, iż nadal jest do mojej dyspozycji, zajął się kolejnym Gościem. Sącząc ambrozję i podziwiając z 65 piętra widoki Manhattanu, poczułem się dobrze, naprawdę dobrze. Wróóóć…….

The Rainbow Room & Dale DeGroff – Recenzja

POBUDKA! Chyba podczas tej dłuższej jazdy windą albo przysnąłem, albo zbytnio się rozmarzyłem, gdyż realia, z jakimi zderzyłem się po wyjściu z windy były niestety bardzo odmienne od tych, opisanych wcześniej. Po prostu miałem zbyt wygórowane oczekiwania i chyba wyidealizowałem sobie Bar SixtyFive, gdyż, ku mojemu rozczarowaniu:

  • nikt nie zapraszał do baru
  • wyraz twarzy barmana pozostawiał wiele do życzenia, jeśli o gościnność chodzi
  • blat musiałem wytrzeć sobie sam, podobnie jak położoną przede mną kartę drinków
  • podczas przygotowywania koktajlu barman śledził pod blatem informacje w swoim telefonie 
  • koktajl był mdły i byle jak podany (gdyby nie dodatkowa lufa mezcalu, byłby nie do wypicia)
  • wysoki rachunek bezceremonialnie został mi podany wraz a koktajlem
  • nie jestem pewien, czy barman w ogóle się odezwał
  • i tak dalej …

Czy to tylko mnie spotyka? Mam pecha, a może zbyt wygórowane oczekiwania? Ciekawe, co by na to powiedział Dale DeGroff? Jadąc windą na dół, niestety nie udało mi się przysnąć i zniwelować powstałego niesmaku. Dobrze, że noc była jeszcze młoda, a towarzystwo wspaniałe, za którego obecność jeszcze raz dziękuję. 

 

Obserwuj nas:

6,771FaniLubię
2,675ObserwującyObserwuj
39,908SubskrybującySubskrybuj

Najnowsze:

Pisco, czyli alkohol uniwersalny

Pisco, choć znane od wielu lat polskim turystom odwiedzającym Chile, coraz głośniej daje o sobie znać u nas w kraju. Tylko w obecnym roku ilość...

Papa Bar – recenzja

Za każdym razem, kiedy odwiedzałem ten bar byłem pod niesamowitym wrażeniem wielkości nie tylko lokalu, ale i samego baru. Tym razem nie...

Drinki z herbatą earl grey, oolong i rooibos

Drinki z herbatą to bardzo ciekawy sposób łączenia alkoholu z aromatycznym składnikiem, który zawsze mamy pod ręką. Herbata jest bardzo wdzięcznym składnikiem...

Incognito – recenzja

Bar ten, choć zlokalizowany przy Placu Solnym, czyli w samym centrum rozrywkowego Wrocławia, nie jest miejscem oczywistym. Gdybym...

Instagram: