Recenzje St. John Cocktail Club - recenzja

St. John Cocktail Club – recenzja

Właściwie recenzję tego lokalu powinienem napisać w języku angielskim, gdyż z miejsca widać, że targetem jest tutaj zagraniczny turysta. Cóż się dziwić, nie od dziś wiadomo, iż życie rozrywkowe serca Małopolski skupione jest na „dewizach” przywożonych w portfelach. W tym wypadku wygląda na to, iż miejsce to skrojone jest na miarę. No prawie, ale… nobody’s perfect.

Zacznijmy od tego, iż St.John jest cocktail clubem, czyli jak śmiem się domyślać skrzyżowaniem cocktailbaru i clubu. Usytuowany jest w podziemiach Hotelu Bonerowskiego przy rynku Starego Miasta. Sama lokalizacja i przynależność do tegoż hotelu stawia St.John na ekskluzywnej półce dostępnej dla Gości z wypchanym portfelem. Mając tego świadomość, spodziewałem się „wypasionego” lokalu, jednak zagadką było dla mnie czy urządzony będzie z nowobogackim przepychem, czy też w wyważonym, stylowym klimacie dopasowanym do piwnicznej struktury miejsca. Oczywiście, część z czytelników może się ze mną spierać, ja jednak będę twierdził, iż wystrój jest idealny, jeżeli chodzi o spójność konceptu. Nie łatwo jest połączyć starodawne mury i nowoczesne elementy w taki sposób, żeby nie wyglądało to kiczowato. W zakamarkach klubu znajdziemy salę z parkietem do tańczenia, świetnie wentylowany cigar room oraz to, co dla mnie najważniejsze – dwie sale barowe z kilkunastoma stolikami. Na końcu obu sal, nad którymi majestatycznie wiszą piękne żyrandole, znajdują się dwa lustrzane bary zapełnione po brzegi wszelkiej maści trunkami. Nie są to produkty, które znajdziemy w byle barze czy klubie, ale z wysublimowanym smakiem dobrane alkohole. W kilku wypadkach będące dla mnie nowością, jednak dzięki otwartości barmanów mogłem poznać je również organoleptycznie.

Ładna karta drinków zachowana w eleganckiej czerni, choć to nie najlepszy pomysł przy panującym w lokalu półmroku, zawiera autorskie kompozycje. Ich skład i forma podania przysuwają na myśl drinki, jakie możemy zamówić w topowych barach Londynu. Znaleźć w nich możemy połączenia takich składników, jak zielona trawa i grillowana cukinia; lipa, żywica i kardamon czy w końcu testowane przeze mnie połączenie kolendry, ryżu i śliwki kobai podane na bazie sake. Nie jestem fanem udziwnionych koktajli, bo jak to się mówi „każdy w pewnym wieku zna swoją truciznę” jednak doceniam kunszt barmański i umiejętność połączenia nieoczywistych składników. Ceny koktajli, włączając w to dział z drinkami o obniżonej mocy, plasują się pomiędzy 32, a 42 zł za koktajl. Grubo,  no ale tego można było się spodziewać. Tym, którym w trakcie zabawy zacznie brakować energii, St.John ma do zaoferowania kartę przekąsek pod nazwą „Maki i Tapas” w równie odpowiednich do rangi miejsca cenach. Załoga fachowa, uśmiechnięta i bardzo komunikatywna. Oprowadzi po wszelkich zakamarkach, opowie historię miejsca  i sprawi, iż miło spędza się czas przy barze. Nie wiem, czy jest to regułą, czy tylko wynikiem tego, iż nie miałem dookoła zbytniej konkurencji wśród Gości.

 Podsumowując, St.John jest miejscem, które należy odwiedzić, będąc z wizytą w Krakowie. Wystrój cieszy oko, a autorskie koktajle kubki smakowe. Jest czysto i co unikalne dla „piwnicznych” lokali nie czuć wilgoci i stęchlizny w powietrzu. Ceny mogą odstraszać tubylców, ale Goście zagraniczni dobrze wiedzą, iż za jakość się płaci. Minusem może być to, iż w tygodniu w lokalu raczej zieje pustką, a i kalendarz imprez na najbliższy okres nie ma nic do zaoferowania.  Jest miło i przyjemnie, ale póki co nudno tym bardziej dla wymagającego zagranicznego Gościa.

P.S. St.John otwarto niewiele ponad 2 miesiące temu więc należy dać mu czas na rozkręcenie się. Trzymam kciuki.

Patryk Le Nart.

Patryk Le Nart
Patryk Le Narthttp://www.msbis.com
Dyrektor i założyciel Międzynarodowej Szkoły Barmanów i Sommelierów, właściciel Bar Catering i portalu koktajlowego MojBar.pl. Posiada wykształcenie kierunkowe zdobyte w USA i wieloletnie doświadczenie zawodowe w najlepszych lokalach Nowego Jorku. Współtwórca oraz sędzia techniczny konkursów barmańskich w stylu klasycznym i flair. Od lat występuje w roli eksperta, konsultanta, konferansjera. Miłośnik barmaństwa na najwyższym poziomie, znawca wykwintnych alkoholi i właściciel największej w Polsce ich kolekcji.

Obserwuj nas:

9,301FaniLubię
8,430ObserwującyObserwuj
101,000SubskrybującySubskrybuj

Najnowsze:

Mała Sztuka – recenzja

Rok rocznie jestem pod coraz większym wrażeniem Gdańska. Miasto, przynajmniej, jeżeli chodzi o kwestię gastronomiczną, rozwija się w zawrotnym tempie. Z roku...

Bourbon – Legendarny trunek Ameryki. Część 1

American Whisky – pochodzenie, historia, narodziny oraz podział. Często spotykam się z pytaniem: „Czy bourbon to whisky?” Tak, zdecydowanie....

Paloma nad Wisłą – recenzja

Zazwyczaj wchodząc do nowego lokalu najpierw zwracamy uwagę na wystrój, muzykę, czy zaopatrzenie baru (choć w tym ostatnim wypadku może to tylko...

Ray – recenzja

Ray to kolejny koktajlbar, który odwiedziłem podczas mojej krótkiej wizyty w Szczecinie. Usytuowany jest w kamienicy w samym środku rozrywkowej części zachodniopomorskiej...