Artykuły Pisco z Chile – historia i rozwój

Pisco z Chile – historia i rozwój

Pisco to alkohol, który dopiero od niedawna zaczyna mocniej pokazywać się na naszym rynku. Warto zatem przytoczyć najważniejsze wydarzenia historyczne, które przyczyniły się do rozwoju tego trunku i obecnej popularności na rynkach światowych. Na to, abyśmy obecnie mogli raczyć się chilijskim Pisco, wpływ miało kilka kluczowych wydarzeń historycznych.

Zacznijmy jednak od wyjaśnienia czym Pisco właściwie jest? W skrócie można nazwać, iż jest to brandy, czyli alkohol wytwarzany w procesie destylacji wina gronowego (więcej na temat produkcji i odmian przybliżymy w kolejnym artykule). Wracając jednak do Pisco, a właściwie do winogron. Skąd wzięły się w Ameryce Południowej, a konkretnie w tym wypadku w Chile? W XVI w hiszpańscy kolonizatorzy dotarli do zachodniej części kontynentu, między innymi przywożąc ze sobą sadzonki winogron.  Już w 1549 roku założono nad brzegiem Pacyfiku miasto La Serena wokół którego powstały pierwsze winnice.

La Serena // www.biancarods.com/travel-blog/la-serena-and-pisco-elqui

W kolejnych dekadach plantacje winogron masowo powstawały w innych regionach, a zwłaszcza w dolinach Copiapo, Huasco, Elqui, Limari i Choapa. Rozwój produkcji wina już wkrótce osiągnął taki poziom, iż Hiszpanie widząc w tym zagrożenie dla importu win z rodzimego kraju, wprowadzili zakaz tworzenia nowych plantacji na podbitych rejonach. Kolonizatorzy z Hiszpanii nie tylko odpowiedzialni byli za zaszczepienie winogron na nowych terenach, wraz ze swoim przybyciem przywieźli wiele technicznych rozwiązań, wśród których była sztuka destylacji.

Już w roku 1586 Donia Maria de Niza zarejestrowała w Santiago de Chile pierwszy aparat destylacyjny. Destylaty owocowe zyskiwały na uznaniu, były dobrym towarem wymiennym, a ponadto ich produkcja jeszcze nie została objęta prawem podatkowym. Niski koszt produkcji destylatów spowodował, iż zaczęły konkurować z wytwarzanymi na północy kontynentu destylatami trzcinowymi czyli rumami. Z czasem winogronowy destylat produkowany w Chile zyskał nazwę Pisco, co w języku rdzennych Indian, dialekcie Quechua oznaczało słowo „ptak”, jak również nazwę ceramicznych waz do transportu – „pisquillo”.

W 1700 roku administrator portu Coquimbo kapitan Marcelino Gonzalez Guerrero zarejestrował pierwszą w Ameryce wytwórnię Pisco  – „Hacienda La Torre”. Wyzwolenie się Chile spod wpływów hiszpańskich w 1818 roku miało wpływ na zmianę orientacji gospodarczej, w tym również na produkcję Pisco. Sprowadzono z Francji nowe, bardziej aromatyczne odmiany winogron, jak również nowe technologie w tym alembiki typowe dla produkcji sławnych koniaków. Za sprawą tych zmian wzrosła jakość chilijskiego Pisco co poparte zostało tym, iż w roku 1877 trafiło ono do Europy, a 5 lat później Pisco z Chile uzyskało nagrodę na wystawie w Bordeaux.

Ciągły wzrost popytu na Pisco sprawił, iż jakość produkcji zaczęła wymykać się z pod kontroli i cały proces wymagał usystematyzowania. Dlatego w roku 1931 ówczesny prezydent Carlos Ibańes del Campo podpisał dekret sumujący wszelkie aspekty produkcji, a zwłaszcza określający regiony do tego uprawnione, czyli Atacama i Coquimbo. Dekret ten zwany Denomination Pisco był pierwszym w Ameryce Południowej i drugim po dekretach francuskich określających wszelkie aspekty produkcji min. koniaków.

Obserwuj nas:

7,404FaniLubię
3,870ObserwującyObserwuj
61,900SubskrybującySubskrybuj

Najnowsze:

Jak zrobić cytrynówkę doskonałą, likier i wódkę cytrynową?

Jak zrobić cytrynówkę doskonałą, likier i wódkę cytrynową? Jakie wybrać cytryny i spirytus na nalewkę?Czym byłby współczesny bar, gdyby nie...

Za co kochamy Campari, Jagermeister i Amaro czyli przyjemność zapisana w genach

Język polski jest niezwykle bogaty, jeśli chodzi o różnorodność słownictwa, natomiast epitetów na określenie przyjemności płynącej z konsumpcji zdaje się być nieskończenie...

Drinki z Pink Gin – Royal, Bosford, Lubuski, Gordon’s i Beefeater. Który lepszy I jak pić?

Pink Gin to hit ostatniego lata. Zaraz po tym jak na naszym rynku alkoholowym pojawiły się Lubuski, Beefeater...

W Orbicie Słońca – recenzja

Są takie miejsca, do których wchodzisz i już wiesz, że są trafione w dziesiątkę. Są takie, które w pierwszej chwili nie porywają,...