Poradniki Pięć przykazań miłośnika domowych drinków

Pięć przykazań miłośnika domowych drinków

Jak to jest, że drinki robione przez nas samych w zaciszu domu, często nie dorównują poziomem koktajlom serwowanym przez zawodowych barmanów? Zwykło się mówić, że diabeł tkwi w szczegółach i faktycznie często to drobnostki decydują o tym czy na twarzy pijącego pojawi się uśmiech, czy też grymas niesmaku.

Podpatrując profesjonalistów przy pracy można się łatwo przekonać, że znają oni kilka sztuczek, które sprawiają, że ich napitki mają w sobie „to coś”. Nie zwlekając zatem przejdźmy do rzeczy – oto pięć prostych porad, które sprawią, że robione przez Ciebie drinki zyskają na jakości i smaku:

Po pierwsze: kupuj lepszy alkohol

Nie przez przypadek niektóre alkohole stoją w sklepie monopolowym na górnej półce inne zaś na dolnej. Różnice są bardzo wyraźne i nie chodzi tu tylko o cenę. Z kolei Twoje drinki są tylko tak dobre, jak składniki, z których zostały zrobione. Zwłaszcza procenty odgrywają ważną rolę, jako że alkohol zazwyczaj jest dominującym elementem koktajlu. Warto więc zapłacić trochę więcej za wyższą jakość. Krwawa Mary zrobiona z wódki po 15 złotych za butelkę ma zupełnie inny smak, niż jej siostra zmiksowana z gorzałki, której flaszka kosztuje 95 złotych. Nie oznacza to jednak, że musisz wydawać pół pensji za każdym razem, kiedy idziesz do sklepu po alkohol. Istnieje cała gama trunków ze średniej półki idealnie nadających się do zwykłej konsumpcji, a kosztujących w granicach 50 złotych. Prosty ruch związany z podniesieniem jakości używanego alkoholu skutkuje wyraźną poprawą smaku Twoich drinków.

Po drugie: wybieraj świeże składniki

To bardzo prosta zasada. Świeże jest lepsze niż paczkowane. Zawsze kiedy to możliwe wybieraj naturalne składniki, a nie ich odpowiedniki w kartonach czy puszkach. Tyczy się to przede wszystkim soków owocowych, ale niektórzy również zalecają robienie własnej wody gazowanej (w specjalnie do tego przeznaczonych syfonach). Dobrze jest samemu robić syropy takie jak orszada czy grenadina. Jeśli chodzi o soki owocowe to zwykłą ręczną wyciskarką łatwo pozyskamy soki z cytrusów, do zrobienia świeżego soku jabłkowego, z papai czy np. żurawinowego potrzebna będzie sokowirówka. Choć brzmi to uciążliwie, to jest to jednak warte zachodu, gdyż w ten sposób unikniemy dodawania do naszych koktajli konserwantów i aromatów, które znajdują się w większości paczkowanych produktów spożywczych. Sztuczne dodatki mają to do siebie, że odbierają drinkom naturalny aromat i świeżość.

Po trzecie: dekoruj z głową

Nie każdego drinka trzeba od razu dekorować. Te, którym służą skórki cytryny, pomarańcze czy wisienki potrzebują zazwyczaj jakiegoś dodatku smakowego dla równowagi. Gin z tonikiem bez limetki jest niekompletny – zawsze będzie brakować smaku cytrusa, który w tej kompozycji jest kluczowy i subtelny zarazem. Martini bez oliwek to po prostu nieporozumienie, gdyż cały drink powinien lekko przejść ich charakterystycznym, słonawym posmakiem.

Dodatki również, co oczywiste, dopełniają wizualną stronę koktajlu. Warto jednak mieć się na baczności, bo czasami można popsuć zupełnie udanego drinka nieprzemyślanym dodatkiem, którego obecność jest po prostu niewskazana.

Po czwarte: zadbaj o temperaturę szkła

Wiele osób pomija ten zabieg uznając, że skoro jest tak prosty to na pewno jest niepotrzebny. Nic bardziej mylnego. Temperatura szkła ma kolosalne znaczenie. Podając zimnego drinka należy schłodzić kieliszek nim wleje się do niego trunek. Analogicznie w przypadku ciepłego koktajlu należy podgrzać szklankę. Odpowiednio przygotowane naczynie utrzyma temperaturę trunku, co sprawi, że będzie się go sączyć z przyjemnością od początku do końca.

W przypadku, gdy chcemy schłodzić szklaneczkę wystarczy ją na minutę wstawić do zamrażarki. Można też kieliszek przepłukać zimną wodą lub wrzucić do niego trochę lodu. Należy tylko pamiętać o usunięciu takiej substancji chłodniczej przed nalaniem drinka.  Jeśli chodzi o podgrzewanie szklanek to można to zrobić najprościej przy pomocy ciepłej wody. Znajdzie się na to chwila podczas szukania składników po szafkach. Kiedy drink, który powinien być zimny pod koniec robi się ciepły, lub kiedy ciepły koktajl na wykończeniu robi się zimny to przyjemność z picia radykalnie się obniża. Zastosowanie tej prostej wskazówki temu zapobiegnie.

Po piąte: odmierzaj składniki

To jedna z najważniejszych wskazówek. Jeśli chcesz wejść na wysoki poziom robienia drinków i utrzymać się na nim, zawsze odmierzaj wszystkie składniki. Wiele osób nie robi tego, uznając to za zbyt czasochłonne. Inni jeszcze chcą zaimponować postronnym polewając bez skrępowania ‘na oko’. Faktycznie, wielu barmanów nie posługuje się miarką czyli jiggerem, ale są to jednak zawodowcy, którym doświadczenie pozwala dość precyzyjnie określić ile miejsca w kieliszku zajmuje dana objętość.

Tymczasem odmierzanie to gwarancja, że Twój koktajl będzie taki, jaki być powinien. Nadmiar lub niedomiar któregoś ze składników potrafi zepsuć delikatną równowagę smaków. Warto też pamiętać, że kiedy się miesza drinki i samemu w tym czasie pije to wyczucie miary i objętości może zostać delikatnie hmm… zaburzone.

Arek Faruk
Arek Faruk
Barman z wieloletnim doświadczeniem. W wolnym czasie lubi pisać, nie tylko o alkoholach, ale o nich najprzyjemniej się pisze.

Obserwuj nas:

9,275FaniLubię
8,430ObserwującyObserwuj
101,000SubskrybującySubskrybuj

Najnowsze:

Paloma nad Wisłą – recenzja

Zazwyczaj wchodząc do nowego lokalu najpierw zwracamy uwagę na wystrój, muzykę, czy zaopatrzenie baru (choć w tym ostatnim wypadku może to tylko...

Ray – recenzja

Ray to kolejny koktajlbar, który odwiedziłem podczas mojej krótkiej wizyty w Szczecinie. Usytuowany jest w kamienicy w samym środku rozrywkowej części zachodniopomorskiej...

Czym upijamy się najszybciej czyli dlaczego woda sodowa uderza do głowy.

Mogłoby się wydawać, że to wysokoprocentowy alkohol uderza do głowy z wyższą prędkością, tymczasem naukowcy już od lat wiedzą, że to nie...

17 Schodów – recenzja

To absolutnie nie był przypadek. Z pełną premedytacją zaplanowałem ten wyjazd, kupiłem bilet na samolot i poleciałem do Szczecina sprawdzić, czy „17...