Artykuły Najświeższy trend w barmaństwie - sezonowość!

Najświeższy trend w barmaństwie – sezonowość!

Czy wyobrażacie sobie lokal bez szyldu  i strony w necie, bez reklamy i mediów społecznościowych? A może chcecie odwiedzić bar, gdzie to wcale nie barmani decydują o tym, co będzie w menu? Takie nowe trendy można spotkać w Berlinie, a posłuchać można było o nich na Bar Symposium w warszawskim Cosmo Barze. Dla tych, którym nie udało się dotrzeć, przedstawiamy filozofię berlińskich barów Kupfer i Velvet.

“Tomato & Scots Lovage” : klarowana woda pomidorowa, destylowany lubczyk, mezcal, aquavit, destylowana rzeżucha, sól i szafran.

Od paru lat głośno jest na świecie o barach speakeasy, czyli takich bez wyraźnego szyldu, z nieoczywistym i sekretnym wejściem. Niestety w większości wypadków poza tymi różnicami, lokale takie w niczym nie odbiegają od innych barów. Posiadają stronę w Internecie, który, również poprzez media społecznościowe, zasypują relacjami ze swojej działalności i zaproszeniami na kolejne imprezy. Właściwie nie ma w tym nic dziwnego, w końcu bez reklamy ciężko jest ściągnąć większą liczbę Gości. Filozofia Kupfer Baru jest jednak inna, a bazuje wyłącznie na cierpliwym pozyskiwaniu unikalnego elektoratu. Piękny wystrój, bardziej przypominający ekskluzywne salony oraz ograniczona, lecz dopracowana, oferta trunków pozwalają Gościom zapomnieć o tym iż są w barze, a raczej sprawia, że mogą poczuć się jak na prywatnym przyjęciu. Wszystkie te elementy powodują, iż Kupfer jest barem, do którego chce się nie tylko wrócić ale i wprowadzić w jego zakamarki wszystkich swoich znajomych. Motto lokalu mówi, iż Goście po raz pierwszy przychodzą na drinka z ciekawości, ale już za każdym następnym razem, po doświadczenia jakich zaznali za pierwszym. Kupfer sprzedaje doznania, którymi za wszelką cenę chcemy podzielić się z innymi. Równie ciekawa jest oferta drinków, które w większości wypadków bazują na lokalnych alkoholach i produktach. W tym wypadku, szczególną rolę odgrywa sezonowość, bo to właściwie ona decyduje o tym, co następnym razem znajdziemy w naszym drinku. Prawdopodobieństwo, iż przy kolejnej wizycie oferta drinków będzie dokładnie taka sama jest prawie nie możliwe. Lokal otwarty jest tylko dwa dni w tygodniu, a menu zmienia się najpóźniej po miesiącu.

“Cherry” : żytnia whisky infuzowana wiśniami, słodki wermut, absynt, destylowana skórka cytrynowa.

Velvet Bar to zgoła odmienny koncept. To klasyczny koktajl bar ale wyposażony w najlepsze rozwiązania techniczne, pozwalające barmanom eksperymentować z fermentacją, destylacją, dehydracją czy infuzją. Dzięki zastosowaniu tych technik rodem z NASA, jesteśmy w stanie doświadczyć wyjątkowych doznań niespotykanych nigdzie indziej. Kluczową rolę również i tutaj odgrywa lokalność i sezonowość, a właściwie ogromne przywiązanie uwagi do dostępności i jakości używanych produktów. Karta dziesięciu drinków zmieniana jest co tydzień, a o jej wyglądzie decyduje nie kto inny jak… zaprzyjaźniony dostawca lokalnych produktów. To on dostarcza to, co w danej chwili ma najświeższe, tym samym narzucając barmanom składniki, z których będą musieli stworzyć drinki. Zadaniem ich jest „rozpakować prezenty” na początku tygodnia i przez dwa dni pracować nad drinkami do nowej karty. Dzięki temu zabiegowi nie dość, że drinki przy każdej naszej kolejnej wizycie są inne, to możemy mieć pewność iż produkty do ich przygotowania są „pierwszej świeżości” ☺.

P.S. Dodatkowym i bardzo miłym elementem tej odsłony Bar Symposium było to, iż wśród prelegentów z obydwu barów byli nasi rodacy. Agata w Kupfers, a Filip w Velvet są głównymi współtworzącymi zarówno karty drinków jak i całych konceptów. 

Obserwuj nas:

9,548FaniLubię
8,430ObserwującyObserwuj
109,000SubskrybującySubskrybuj

Najnowsze:

Shoty imprezowe – kolorowe i warstwowe, łatwe w zrobieniu i nie zawsze mocne

Każda pamiętna impreza zawsze kończy się piciem szotów. Na hasło „shoty” część imprezowiczów wywraca z politowaniem oczami, zaś druga część skrzętnie zabiera...

Kordiał limonkowy – czyli jak samemu zrobić lime cordial i jak go wykorzystać w drinkach.

Nazwy kordiał czy też cordial dla amatorów domowego „drinkowania” mogą brzmieć staropolsko lub wręcz egzotycznie. W naszej historii gorzelniczej odnaleźć możemy bardzo...

Ink Above – recenzja

Nie jestem osobą, która długo się nad czymś zastanawia lub analizuje. Działam dosyć szybko, czasem spontanicznie – z lepszym lub gorszym rezultatem....

Craft Cocktails – recenzja

Moja koktajlowa mapa Gdańska rokrocznie poszerza się o kolejne przybytki. Podczas niedawnej wizyty w tym jednym z moich ulubionych miast, miałem możliwość...