Recenzje Małpie Sztuczki - recenzja

Małpie Sztuczki – recenzja

Lokal ten absolutnie przypadkiem był pierwszym miejscem, które odwiedziłem, gdy tym razem przyjechałem do Wrocławia, gdyż po prostu był najbliżej mojego hotelu. Choć w pierwszej chwili po wizycie w nim poczułem się rozczarowany, to po chwili zrozumiałem, iż może jest to tylko wynikiem moich wygórowanych oczekiwań i czas zejść na ziemię, lub raczej zeskoczyć z palmy 😉

Małpie Sztuczki są niezobowiązującym barem, do którego swobodnie można przyjść nawet w kostiumie kąpielowym, a personel nie zwróci na to uwagi. Powyższe należy rozumieć w dwojaki sposób: po pierwsze, miejsce jest bardzo wyluzowane i każdy może sobie tu przyjść ubrany jak chce; po drugie, personel nie zwróci uwagi, bo z założenia nie zwraca na nikogo uwagi – i to jest największy minus tego miejsca. Nie jestem fanem przerysowanego powitania w stylu szlacheckim i kłaniania się w progu w pas, ale jakikolwiek kontakt wzrokowy, skinienie głową i nawet tylko gestem zaproszenie do baru powinno być normą. Niestety, jeżeli samemu nie podejdzie się do baru, nikt nawet spojrzeniem nie zwróci na nas uwagi. Właściwie komunikatywność barmanów, a za barem było ich kilkoro, jest bliska zeru. Mimo niezbyt głośnej muzyki nie usłyszałem z ust barmana/barmanki (tak to napiszę, żeby wina nie była jednostkowa) jakiegokolwiek powitania, a jedynie wbity we mnie pytający wzrok.

Karta drinków, o którą sam musiałem poprosić, jest dość okazała. Kilkanaście zabawnie nazwanych koktajli pozwoli każdemu znaleźć coś dla siebie. Nie jest to może, poza kilkoma infuzjami nadającymi dodatkowego aromatu alkoholom, bardzo zaawansowana miksologia, ale kompozycje są smaczne i, co jest na pewno dużym plusem, całkiem niedrogie. Mój koktajl będący skrzyżowaniem Boulvardiera na szkockim „singlu” z Negroni Sbagliato był rewelacyjny i pięknie się prezentował.  Dodatkowym plusem oferty barowej są „dzbany”, czyli drinki w wersji „maxi”, gdzie za litr takiej mikstury płaci się mniej niż 40 pln. Wersja bardzo ekonomiczna i na pewno fajny element integracyjny wypadu w większym gronie. Oferta alkoholowa – bez szału. Dwa giny, dwa rumy i jedna marka tequili (przynajmniej tak wynika z menu) nie zrobią z tego miejsca cocktail baru wysokich lotów.

Wystrój lokalu oczywiście ma nawiązywać do dżungli, jednak trochę w nim mało nawet sztucznych palm i innych imitacji zieleni, które nie tylko ociepliłyby wizerunek, ale pewnie również ukryłyby pewne niedociągnięcia estetyczne. Mówiąc wprost, lokal nie sprawia świeżego wrażenia, a stan łazienki woła o pomstę do nieba. Spójności nie dostrzeżemy również w dwóch głowach jeleni, które stanowią bardzo ciekawy element wystroju, a z małpą w dżungli wiele wspólnego nie mają.  

Małpie Sztuczki są bardzo ciekawym miejscem, z olbrzymim potencjałem, który można by wykorzystać wdrażając niewielkie zmiany. Nie można traktować tego lokalu jako koktajl bar, mimo iż ma do tego predyspozycje. Małpie Sztuczki, jak głosi motto, to przede wszystkim miejsce rozrywkowe i w taki sposób należy się z nim obchodzić. Jest to miejsce, gdzie można w szerszym gronie bez zobowiązań napić się dobrych i niedrogich drinków oraz poszaleć (ponoć) na parkiecie. Jednak nic nie zastąpi miłego uśmiechu i komunikatywności obsługi.

Patryk Le Nart

Obserwuj nas:

6,771FaniLubię
2,742ObserwującyObserwuj
39,908SubskrybującySubskrybuj

Najnowsze:

Pisco, czyli alkohol uniwersalny

Pisco, choć znane od wielu lat polskim turystom odwiedzającym Chile, coraz głośniej daje o sobie znać u nas w kraju. Tylko w obecnym roku ilość...

Papa Bar – recenzja

Za każdym razem, kiedy odwiedzałem ten bar byłem pod niesamowitym wrażeniem wielkości nie tylko lokalu, ale i samego baru. Tym razem nie...

Drinki z herbatą earl grey, oolong i rooibos

Drinki z herbatą to bardzo ciekawy sposób łączenia alkoholu z aromatycznym składnikiem, który zawsze mamy pod ręką. Herbata jest bardzo wdzięcznym składnikiem...

Incognito – recenzja

Bar ten, choć zlokalizowany przy Placu Solnym, czyli w samym centrum rozrywkowego Wrocławia, nie jest miejscem oczywistym. Gdybym...