Nie trzeba od razu być meteopatą żeby nie przepadać za aktualną pogodą. Złota polska jesień minęłą (tfu tfu), za oknem przeważnie szaro i zimno. Jest jednak prosty sposób by na chwilę przenieść się w przyjemniejsze rewiry i to bez konieczności odbywania męczącego, wielogodzinnego lotu.

Tradycyjnie w naszej części świata w sezonie jesienno-zimowym pija się mocne trunki. Na rozgrzewkę, wiadomo, najlepsza wódka – czysta albo korzenna. W warunkach ekstremalnych, np.: na oblodzonej górskiej przełęczy, wypada łyknąć Jagermeister’a, oczywiście z beczułki dostarczonej przez wiernego bernardyna. Podobne zwyczaje są uświęcone tradycją i mają (wystarczy spojrzeć dookoła) wielu zagorzałych zwolenników. Załoga Mójbar.pl chce zaproponować kusząca alternatywę. Zamiast zwyczajnych środkowoeuropejskich specjałów proponujemy kieliszek wypełniony słońcem i plażą.

Drinki tropikalne mogą być doskonałą smakową odskocznią od realiów jesieni. Wszyscy są przyzwyczajeni do tego, że takie koktajle pije się na wakacjach, w hamaku, w słońcu, itd. I bardzo dobrze. Weźmy te pozytywne wspomnienia i skojarzenia i przelejmy je do naszych szklaneczek. Wychylając zawartość zasilimy nasze akumulatory w sezonie gdy może się to naprawdę przydać. Wybierzmy się na małą podróż i posmakujmy koktajlów z krain, w których rosną palmy, dziewczyny chodzą w bikini, a surferzy przymierzają się do fal.

Marpessa

Na archipelagu Małych Antyli, na Karaibach znajduje się niewielka wyspa Aruba. Słynie ona z dwóch rzeczy: z tego, że Beach Boys’i śpiewali o niej w swoim wielkim przeboju Kokomo i z uprawy aloesu. Wulkaniczna gleba tego uroczego skrawka lądu nie nadaje się do tego by rosły na niej bardziej wymagające uprawy. Żeby wczuć się w klimat Aruby dobrze jest zatem spróbować czegoś na bazie aloesu. Nie jest to może bardzo popularny składnik drinków, ale bez obaw, zawodu nie będzie. Poza tym, kogo interesuje kolejna Pina Colada, którą można dostać gotową w puszce, niemal w każdym sklepie? Marpessa to koktajl wyjątkowy, który oprócz tego, że bazuje na aloesie, zawiera również Cachacę, czyli rum pochodzący z gorącej Brazylii.

50 ml Cachacy
40 ml likieru gruszkowego
25 ml soku z limety
10 ml syropu cukrowego
50 ml soku z aloesu
Lód

Mai Tai

“Maita’i” znaczy po Tahitańsku “dobrze”. Mieszkańcy Tahiti pewnie często używają tego słowa, bo zapewne jest im na ich rajskiej wyspie wcale nie najgorzej. Gdy znudzi im się podziwianie jednego z licznych wodospadów mogą zawsze wskoczyć do oceanu i ponurkować w pobliżu okolicznych raf koralowych. Bajeczne krajobrazy tej polinezyjskiej krainy fascynowały przybyszów od stuleci. Dość wspomnieć, że to z ich powodu doszło do słynnego “buntu na Bounty”, gdy załoga za nic nie chciała wracać do domu, czyli również na wyspę, tyle że nieco inną. Słynny koktajl Mai Tai, mimo że po raz pierwszy przyrządzony w Kalifornii przeniesie nas wprost na plaże Tahiti. Poniżej jedna z wielu spotykanych receptur:

50 ml starzonego rumu
Sok ze świeżej limety
10 ml pomarańczowe Curacao
5 ml syropu cukrowego
10 ml orszady
Świeża mięta
Lód

Rum&Coke

Na koniec coś bardzo prostego i łatwego w przyrządzeniu. Uniwersalny koktajl popularny w niemal wszystkich wakacyjnych destynacjach. Nie byle jaki drink, bo nawet Jack White z zespołu White Stripes nagrał o nim utwór. Robi też lepsze wrażenie, niż tradycyjna nadwiślańska whiskey z colą. Nie sposób się pomylić:

40 ml rumu
Cola
Ćwiartka limety (wycisnięta i wrzucona do środka)
Lód

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here