Artykuły Zielona Wróżka, czyli prawdziwa historia absyntu, cz. 2

Zielona Wróżka, czyli prawdziwa historia absyntu, cz. 2

W pierwszej części artykułu mogliście dowiedzieć się dlaczego popularny alkohol, zwany też “zieloną wróżką” wzbudza tyle kontrowersji. Lata minęły od wprowadzenia oficjalnego zakazu produkcji, ale piołunówka wcale nie straciła na popularności.  Co prawda piwa czy też napoju energetycznego z piołunem na naszym rynku jeszcze nie widziałem i nie wiem czy gdziekolwiek istnieją, ale zapewne  powstaną, gdyż na całym świecie jest zapotrzebowanie na wszystko co dzikie i tajemnicze.

Miłośnicy klasycznego Absyntu łapią się za głowę patrząc na to jak komercjalizowany i upraszczany jest ich ukochany trunek. Spożywany nie dla delikatnego ziołowego smaku, ale po to by „klepał w dekiel”. Ostatnio zgłębiając historię Zielonej Wróżki natknąłem się na określenia sztuczny i prawdziwy w odniesieniu do Absyntu. Prawdziwy to ten tworzony metodą tradycyjną, najbardziej zbliżoną do produktów z Belle Epoque, produkowany we Francji i Szwajcarii. Sztuczny to ten produkowany głównie przez naszych południowych sąsiadów i reprezentujący tzw. Bohemian Style.

Poniżej zebrałem podstawowe różnice pomiędzy powyższymi:

  • Prawdziwy Absynt jest tworzony na bazie brandy, a nie alkoholu zbożowego lub buraczanego. Nie jest dosładzany. Zawiera piołun, anyż, koper włoski. Zawartość alkoholu nie może być mniejsza niż 50% (najlepsze przykłady gatunku zawierały nawet 65% alkoholu). Prawdziwy Absynt aromatyzowany jest w procesie destylacji i mętnieje w kontakcie z zimną wodą. Nie zawiera sztucznych barwników.
  • Sztuczny Absynt powstaje w procesie łączenia alkoholu etylowego pochodzenia rolniczego z olejkami ziołowymi. Zazwyczaj nie zawiera piołunu i anyżku. Jest bardzo gorzki nawet po dodaniu wody. Jest sztucznie koloryzowany według wszystkich kolorów tęczy. Zazwyczaj nie mętnieje w kontakcie z zimną wodą. Sprzedawany jest w atrakcyjnie wyglądających butelkach, nie rzadko pozbawionych trupiej czaszki 😉

Tak więc kochani, jeżeli mieliście jakiekolwiek wizje po spożyciu „Bohemian style” Absyntu, to obawiam się że nie spotkaliście „zielonej wróżki”, tylko handlarza źle oczyszczonym bimbrem.

Zobacz również:  ZIELONA WRÓŻKA, CZYLI PRAWDZIWA HISTORIA ABSYNTU, CZ. 1 

 

Obserwuj nas:

9,547FaniLubię
8,430ObserwującyObserwuj
109,000SubskrybującySubskrybuj

Najnowsze:

Shoty imprezowe – kolorowe i warstwowe, łatwe w zrobieniu i nie zawsze mocne

Każda pamiętna impreza zawsze kończy się piciem szotów. Na hasło „shoty” część imprezowiczów wywraca z politowaniem oczami, zaś druga część skrzętnie zabiera...

Kordiał limonkowy – czyli jak samemu zrobić lime cordial i jak go wykorzystać w drinkach.

Nazwy kordiał czy też cordial dla amatorów domowego „drinkowania” mogą brzmieć staropolsko lub wręcz egzotycznie. W naszej historii gorzelniczej odnaleźć możemy bardzo...

Ink Above – recenzja

Nie jestem osobą, która długo się nad czymś zastanawia lub analizuje. Działam dosyć szybko, czasem spontanicznie – z lepszym lub gorszym rezultatem....

Craft Cocktails – recenzja

Moja koktajlowa mapa Gdańska rokrocznie poszerza się o kolejne przybytki. Podczas niedawnej wizyty w tym jednym z moich ulubionych miast, miałem możliwość...