Nie od dzisiaj znamy słowo „prohibicja”. Prawdopodobnie kojarzy się nam negatywnie, z prawem ograniczającym swobodę obywateli wprowadzanym przez kaprys władzy. W Polsce, jak i w innych krajach europejskich istniały momenty z prohibicją w tle, jednak nadal głównym okresem, o którym myślimy słysząc to hasło jest obostrzenie praw Amerykanów w latach 1920-1933. Na początku, trzeba zaznaczyć, że walka z alkoholem trwała w USA tak naprawdę od momentu kolonizacji. Wprowadzano od czasu do czasu zakazy spożycia/ wytwarzania/ sprzedaży napojów wyskokowych, ale w konkretnych miejscach, w poszczególnych stanach. Więc możemy sobie postawić pytanie, co było takiego wyjątkowego w tej jednej zmianie z lat 20.? To właśnie ona jako pierwsza była zakazem ogólnonarodowym!

Wcześniejsze starania ugrupowań antyalkoholowych uzyskały wtedy upragnioną siłę prawną (zapewnioną w Konstytucji!), mającą prawdziwy i trwały wpływ na przyszłość kraju. Trzeba przyznać, że pobudki do walki były prawdziwie światłe i wzniosłe – zakaz miał przynieść ograniczenie korupcji, redukcję liczby przestępstw, rozwiązanie problemów społecznych i socjalnych. „Szlachetny eksperyment”, jak nazywał go ówczesny prezydent Warren Harding, był narzędziem do naprawy wszelkich niedoskonałości człowieka i świata.

Kultura Picia…

Druga połowa XVIII wieku w Ameryce często określana jest jako „najbardziej pijany” okres w całej historii Stanów Zjednoczonych. Ulubionym powiedzeniem właścicieli brytyjskich pubów na kontynencie amerykańskim było: „Drunk for a penny, dead drunk for two-pence” (tłum. „Pijany za pens, pijany do nieprzytomności za dwa pensy.”). Kultura picia USA odzwierciedlała charakter kolonizatorów, którzy przybywali do Nowego Świata. Z upływem czasu na popularności bardzo zyskiwały tzw. saloons. Stały się „ostoją” dla nowych, zagranicznych mieszkańców, pozwalając im na naukę zwyczajów i języka Amerykanów. Dodatkowo były one miejscem spotkań, spędzania czasu wolnego czy codziennego załatwiania spraw, ale odgrywały rolę nawet w polityce kraju. Spotykały się w nich rozpoznawalne dla społeczeństwa postaci, snujące plany przy szklaneczce mocniejszego trunku. Popularnym zjawiskiem szerzącym się w takich miejscach była korupcja polityczna – kupowanie głosów za alkohol czy cygara. W końcu biznes to biznes 😉  Wraz z upływem czasu mnożyły się rodzaje pitych trunków, więc jednocześnie ilość spożywanego alkoholu wciąż rosła. W odpowiedzi zaczęto podejmować działania mające obniżyć skalę picia, jednakże były one mało udolne.

Nie pomagało im również to, że sylwetki znanych i uwielbianych Amerykanów chętnie sięgały po trunki. George Washington, nie dość, że miał własną destylarnię, to dodatkowo już na samym początku prezydentury wydał większą część swoich pieniędzy na zaopatrzenie Białego Domu w odpowiednie ilości alkoholu. Drugi prezydent USA, John Adams, kolejne dni zaczynał od dużego kufla cydru na rozbudzenie. Sygnatariusz Konstytucji Amerykańskiej James Madison miał w zwyczaju wypijać – jak mawiał – „na dobre samopoczucie”, przynajmniej pół litra whisky dziennie.Wzrost spożycia napojów wyskokowych nadal wśród niektórych wzmagał jednak coraz częstsze dyskusje na temat szkodliwości alkoholu, wpływu picia na stosunki społeczne i rodzinne. Temat podejmował młody wówczas Abraham Lincoln, który próbował podjąć walkę na rzecz trzeźwości. Pierwszym naukowcem szerzej ujawniającym negatywne aspekty oddziaływania alkoholu był doktor Benjamin Rush. Obalał powszechnie przyjęte fakty, np. że to ciepła odzież a nie procenty chroni ludzki organizm przed zimnem (ale jak to?! 😉 ). Jego badania, jak również coraz bardziej zauważalny spektakl nieumiarkowanego picia wśród pracowników doprowadziły do dynamicznego rozwoju ruchów trzeźwościowych. Do 1836 roku stowarzyszenia na rzecz ograniczenia spożycia alkoholu licznie się pomnożyły, zajmując większość zamieszkanych regionów USA. Ich działalność nie ograniczała się już tylko do wizji Rusha (który dopuszczał spożycie wina i piwa), a stawały się coraz bardziej ekstremalnie nietolerancyjne w stosunku do jakiegokolwiek rodzaju trunku.

Powstawał nowy podział społeczeństwa – obywatele dzielący się na suchych – prohibicjonistów i mokrych – konserwatystów, wspieranych przez browarników, destylarnie i właścicieli saloonów. Władze w poszczególnych stanach wprowadzały zakazy prohibicyjne, żeby zaraz je zawiesić, aby ponownie wprowadzić i tak dalej…  Dzięki wojnie secesyjnej alkohol wrócił do łask, gdyż po jej zakończeniu podatki z alkoholu były kluczowe do odbudowania budżetu państwa. Jak się okazało nie powstrzymało to na długo walki o prohibicję. Została wznowiona przez kobiety, zainspirowane ideą trzeźwych mężów i bezpieczniejszych ulic.

W 1874 r. w kościele w Cleveland zorganizowane zostało spotkanie, które zapoczątkowało Woman’s Christian Temperance Union (WCTU). Stowarzyszenie działało na rzecz walki o uzyskanie zobowiązania prawnego abstynencji od alkoholu, a później od narkotyków. Członkinie protestowały też wyrażając dezaprobatę związaną z brakiem podstawowych praw – nie mogły głosować, w większości stanów nie zostały uchwalone żadne procedury poszanowania kobiet, sposoby ich ochrony oraz egzekwowania kar związanych z np. gwałtami. Spektakularnym sukcesem Unii było wprowadzenie do szkół zajęć o „złych mocach alkoholu”, na których dzieci uczyły się, że wypicie nawet jednego koktajlu może wyżreć wnętrzności i wypalić brzuch. Młodzież wychowywana w strachu i obrzydzeniu przed alkoholem miała później osiągnąć sukces w walce z procentami na arenie problemów społecznych.

Najgroźniejszą bronią ruchu prohibicji była założona kilkanaście lat później Liga Antysalonowa (skrót: ASL, 1893). Tworzona przez nowych, pewnych siebie, wyrafinowanych przedstawicieli zakładała siedziby w całym kraju, kontrolowała kampanie antyalkoholowe. Otworzyli nawet swoją drukarnię, a jeden z pomników trzeźwości, które wówczas budowali możemy do dzisiaj oglądać na Manhattanie. Politycy zaczęli być świadomi, że temat poparcia prohibicji i ASL zostanie jednym z głównych aspektów prowadzenia polityki – w innym wypadku nie mieli szans na poparcie w lokalnych wyborach.  10 grudnia 1913 roku przeszedł przed Kapitolem marsz WCTU i ASL walczący o m.in. wprowadzenie nowej poprawki do Konstytucji, ogłaszającej zakaz sprzedaży alkoholu. Uczestnicy chcieli zagwarantować sobie stałą zmianę, o najwyższej, jaka istnieje mocy prawnej. Kilka lat później wybuchła I wojna światowa – Liga argumentowała, że głupstwem byłoby marnować płody rolne na alkohol, gdy w Europie panuje tak ogromny głód. Była to wisienka na torcie – niedługo po zakończeniu wojny osiągnęli swój cel, wprowadzając w życie 18.

Poprawkę. „Mokrych”, czyli przeciwników prohibicji z czasem ubywało. Początkowo, zakaz sprzedaży alkoholu wydawał się być niemożliwy –  wpływy z nałożonych podatków były zbyt duże, aby kraj mógł pozwolić sobie na rezygnację z takiego źródła pieniędzy. Na ich nieszczęście została wprowadzona Poprawka 16.  Nakładała ona podatek dochodowy – podatek z alkoholu przestał być podstawą wpływów, co spowodowało realne zagrożenie dla producentów i organizacji proalkoholowych. Przeciwni zmianom byli też konserwatywni protestanci oraz katolicy. Według nich to nie rząd i prawo powinno definiować moralność człowieka, ale sam człowiek przez swoje uczynki. Do opozycji należeli również pracownicy browarnictwa, którzy w 1862 roku założyli United States Brewers Association. Członkami byli głównie niemieccy imigranci. Organizacja miała na celu zrzeszać browarników, aby mogli mieć nawet najmniejszy wpływ na publiczną administrację i legislaturę. Niestety wraz z wybuchem I wojny i propagandą antyniemiecką Amerykanie zyskali kolejny argument za wprowadzeniem zakazu, motywując go nienawiścią do Niemców, którzy są odpowiedzialni za wojnę. Najgłośniejszymi przeciwnikami prohibicji byli imigranci z krajów europejskich – Włoch, Irlandii, Niemiec, czyli tzw. „nowi Amerykanie”.  Przyjeżdżali oni do USA z zaszczepioną w genach kulturą picia alkoholu, napędzając jednocześnie biznes alkoholowy w Stanach. Prohibicja, ich zdaniem, niosła nie tylko próbę zmiany kultury przybyłych, ale przede wszystkim rasizm i uprzedzenia do nowych obywateli.

Przewrotny los…

Batalia między ugrupowaniami zakończyła się 16 stycznia 1919 roku, kiedy poprawka została ratyfikowana przez 36 stanów. Co ciekawe, została uchwalona przez Kongres mimo prezydenckiego weta ówczesnego prezydenta Wilsona.  Zgodnie ze swoim brzmieniem zaczynała obowiązywać w rok po ratyfikacji. 17 stycznia 1920 została wprowadzona w życie. Ciekawym faktem jest, że poprawka nie zabraniała wprost spożycia czy posiadania alkoholu, a jedynie „(…)wytwarzania, sprzedaży i przewozu przeznaczonych do spożycia napojów wyskokowych, jak również ich importu i eksportu ze Stanów Zjednoczonych oraz jakiegokolwiek obszaru podległego ich zwierzchnictwu.”. Mówi się, że potrzeba matką wynalazków, więc Amerykanie bardzo szybko zaczęli radzić sobie z nowym prawem na swój sposób …

W czasie 13 lat obowiązywania zakazu społeczeństwo po trochu uświadamiało sobie jak negatywne skutki przynosi nowe prawo. Naiwność Amerykanów i wiara w efektywność prawa doprowadziły do wzrostu podatków, kryzysu ekonomicznego oraz wzrostu przestępczości zorganizowanej. Po wygranej Roosevelta w wyborach na prezydenta 5 grudnia 1933 roku prohibicja została zniesiona za pomocą uchwalenia 21. Poprawki w Konstytucji, będąc jednocześnie pierwszą zniesioną Poprawką w historii USA.

Kolejna historia o losach Ameryki w czasach prohibicji już wkrótce…