Ciekawe, czy poznaliście to uczucie, kiedy pod choinką znajdowaliście wielkie pudło z waszym imieniem, a po otwarciu okazywało się, że w środku zamiast kolejki elektrycznej jest nowa piżamka, komplet skarpetek lub kapcie? Jeżeli choć raz tego doświadczyliście, to podobnie jak ja na pewno z dystansem podchodzicie do długo wyczekiwanych niespodzianek. Jeżeli jednak zawsze spełniały się Wasze oczekiwania to mam dla Was dobrą radę – nie idźcie do El Koktel.

Na pewno teraz podniosą się głosy wołające: „Nie prawda! Byłem i widziałem – jest super”, na to ja odpowiem że również byłem i również uważam że jest super. Jednak w mojej gradacji gwiazdka z napisem „super” zajmuje pośrednie miejsce za gwiazdką z napisem ”El Koktel”.
Tak – jest super,
Tak – jest przytulnie,
Tak – jest smacznie,
Tak – jest gościnnie,
ale… super to nadal za mało jak na El Koktel.

Kiedy kilka lat temu rozeszła się smutna wieść, iż El Koktel zamyka swoje podwoje przy ulicy Poznańskiej w Warszawie, poczułem jakby zostało mi coś ważnego odebrane. Nie byłem częstym bywalcem, ale za każdym razem trudno było mi opuścić to miejsce, gdzie gościnność, na punkcie której jestem bardzo uczulony, była wzorcowa. Twórcy El Koktel zawiesili swoją działalność stacjonarną, ale jako grupa byli obecni w barmańskim świecie i to nie tylko w naszym kraju. Zresztą o dokonaniach Mateusza i Pawła ponoć uczą na wszystkich tajnych kompletach poświęconych barmaństwu.

Kiedy już chyba wszyscy stracili nadzieję, iż zobaczą tych dwóch gentlemanów razem za barem pod szyldem El Koktel, okazało się, iż nie tyle otwierają się w nowym miejscu, co właściwie już funkcjonują jako El Koktel w nowej lokalizacji przy ulicy Górskiego. Od razu poczułem się zaproszony i w piątkowy wieczór wparowałem do środka. To znaczy chciałem, ale bez naciśnięcia dzwonka i dyskretnego zaproszenia do wewnątrz jest to niemożliwe. Świat El Koktel oddzielony jest od reszty wszechświata grubymi kotarami i dzwonkiem, które od razu wywołują przyjemne poczucie tajemniczości. Ktokolwiek odwiedził poprzednią siedzibę może być zaskoczony tym, iż obecna jest trzy razy większa, gdzie na parterze mamy pięknie wyglądający bar z kilkoma stolikami pod ścianą, a na antresoli parę dodatkowych miejsc. Ciemne kolory ścian, świeczki i przyciemnione światło powodują miłe poczucie przytulności. Niestety, na razie brak dodatkowych dekoracji, które mogłyby podkręcić klimat miejsca. Jak zawsze szczere i gorące powitanie przez każdego z pracowników było tym, co powodowało, iż z minuty na minutę czułem się coraz bardziej komfortowo.

W karcie koktajli kilka El Koktelowych bestsellerów, pamiętających starą siedzibę i stare czasy. Sprytny ten zabieg – niejako platforma łącząca z poprzednim życiem – sprawia, iż starym bywalcom od wspomnień uśmiech od razu pojawia się na twarzy. Nie bez powodu w poprzednich dwóch zdaniach trzy razy użyłem słowa „stary”, jak dla mnie koktajle są dobre i spróbowałem ich osiem (czytaj spróbowałem, a nie wypiłem) ale oczekiwania Gości i „smaki” trochę się już zmieniły. Ale bez obaw, oferta w karcie na pewno jest tylko chwilowa i przekonany jestem, iż Panowie pracują nad czymś nowym, a jeżeli cierpliwość jest Wam obca, to od ręki zrobią coś, co wprawi kubki smakowe w zachwyt. Dodatkową zaletą karty jest oferta drinków bezalkoholowych i gradacja intensywności doznań przy każdej propozycji alkoholowej, pozwalająca dopasować odpowiednią dla siebie kompozycję. Przytulność i klimat baru powodują, iż jest on świetnym miejscem na intymne spotkanie we dwoje lub góra w dwie pary. Nie jest to bar dokąd moglibyśmy pójść na huczną zabawę w większym towarzystwie, gdyż nie bylibyśmy wtedy w stanie w pełni docenić wyjątkowości panującej tam atmosfery.

Czystość wzorcowa, ale co się dziwić, że świeżo otwarte miejsce jest zadbane. W łazience, na szczęście tylko wirtualnie rządzą Zbigniew Wodecki i Krzysztof Krawczyk podśpiewujący z oldskulowego radia . Jest czysto i dość ergonomicznie, jak na pomieszczenie pod schodami wielkości sypialni Harrego Pottera. Dodatkowo można znaleźć tam wszystkie rzeczy mogące przydać się potrzebującym. Rzadkość w polskich lokalach i za to plus, jednak mogłyby znajdować się w jakimś ku temu przeznaczonym schowku.

W życiu każdego właściciela lokalu nadchodzi ten moment, kiedy musi zadecydować, czy otwierać, mimo niepełnej gotowości, czy poczekać i otworzyć na 100%. Myślę, że Panowie nie mieli tego komfortu i musieli wybrać pierwszą opcję. Dlatego jeżeli El Koktel jest dla Was ikoną, o której tylko słyszeliście i bardzo chcielibyście „jej dotknąć, poczuć, doświadczyć” w pełni, a nie możecie z jakichś powodów odwiedzić miejsca teraz, za krótką chwilę wszystko zostanie dopracowane i zebrane w spójną całość i będzie odzwierciedlać całkowity potencjał wszystkich zaangażowanych osób. Na pewno nie pożałujecie, bo El Koktel to nie pusta nazwa, to już marka. Ja na pewno jeszcze odwiedzę El Koktel nie raz (o ile oczywiście mnie wpuszczą).

EL KOKTEL
ul. Wojciecha Górskiego 9, Warszawa
Godziny otwarcia:
– wtorek, środa, czwartek: 18:00 – 23:45
– piątek, sobota: 18:00 – 02:00
tel: +48 507 456 447

Dyrektor i założyciel Międzynarodowej Szkoły Barmanów i Sommelierów, właściciel Bar Catering i portalu koktajlowego MojBar.pl. Posiada wykształcenie kierunkowe zdobyte w USA i wieloletnie doświadczenie zawodowe w najlepszych lokalach Nowego Jorku. Współtwórca oraz sędzia techniczny konkursów barmańskich w stylu klasycznym i flair. Od lat występuje w roli eksperta, konsultanta, konferansjera. Miłośnik barmaństwa na najwyższym poziomie, znawca wykwintnych alkoholi i właściciel największej w Polsce ich kolekcji.

2 KOMENTARZE

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here