Sącząc drinka przy barze zachłannie patrzysz jak szybko i sprawnie barman tworzy koktajl. Kostki lodu posłusznie grzechoczą w shakerze. Cytryna sama podchodzi pod nóż, a garnisz układa się w dekorację w sekundę. To proste – myślisz. Jednak w domu Twoje drinki nie wyglądają i nie smakują tak jak w barze. Sprawdź, może robisz coś źle.

  1. Wstrząsasz tam gdzie ma być zmieszane

Potrząsanie shakerem to jedno z bardziej widowiskowych czynności barmańskich, nie biorąc pod uwagę flairowych sztuczek. Jednak nie korzystaj z niego kiedy jest to niewskazane. Niektóre drinki wymagają delikatniejszego traktowania. Jeśli koktajl zawiera owoce cytrusowe lub soki owocowe, nabiał lub białko jaja, ma być wstrząśnięty (Pisco Sour, Margarita, Mai Tai, itp.). Najlepiej wstrząsać taką zawartość z kostkami lodu. Doskonale integruje on komponenty drinka, działa gwałtownie i efektywnie. Daje jeszcze ulubioną temperaturę napojowi w gorące, szalone noce barowe. 

Mieszanie z kolei przeznaczone jest dla koktajli z kilkoma dodatkami (na przykład Manhattan, Martini, Negroni, Sazerac itp.). W przeciwieństwie do wstrząsania mieszanie łyżką barową powoduje jedynie niewielkie rozcieńczenie napoju, dzięki czemu takie koktajle są często mocniejsze i bardziej lepkie na języku. Mieszanie to zdecydowanie łagodniejszy sposób na integrację elementów. Ale wszystko zależy od twojego gustu. W końcu James Bond pił Martini wstrząśnięte a nie mieszane.

  1. Mieszasz zbyt krótko lub zbyt mocno

Koktajlu nie mieszasz jak herbaty. Ani namiętnie długo patrząc w dal ani chwilkę, by tylko poruszyć cukier na dnie. Mieszasz delikatnie, by nie naruszyć struktury koktajlu. Wybierasz cienką łyżeczkę i delikatnie kręcisz nią wokół krawędzi szkła około 30 razy. Podobnie jest z wstrząsaniem. Nie spiesz się z każdym drinkiem i poddaj go 30-sekundowemu wstrząsaniu, którego koktajl potrzebuje do prawidłowego napowietrzenia i rozcieńczenia. 

  1. Dozujesz składniki na oko

Po to barmani wymyślili jigger, czyli małą miarkę, by proporcje poszczególnych składników koktajlu były zgodne z jego klasyczną wersją. Nie jesteś czarownicą przy kotle, by wrzucać do shakera co popadnie zgodnie ze swoją intuicją. To potrafią już wyszkoleni barmani bawiący się w komponowanie własnych koktajli. Używając miarki wyglądasz bardziej profesjonalnie, a efekty twojej pracy przypominają koktajl, nie zupę. 

  1. Używasz sztucznych mieszanek

Na rynku masz wiele gotowych dodatków smakowych do drinków o dziwnych kolorach. W ich skład wchodzi przeważnie cukier i mnóstwo chemii. Potraktuj je jako fast food, który dolewasz do szlachetnej whisky o kilkusetletniej tradycji. Hello Kitty i szkocka krata nigdy nie idą w parze. Podobnie jest z sokami z kartonu, które  nadają jedynie cierpki smak koktajlom. Zatem potrenuj mięśnie i sporządź własny sour z cytryny lub dolej do koktajlu świeżo wyciśnięty malinowy przecier. Nie poprzestawaj na cytrynach i limonkach; świeże ananasy, grejpfruty i soki pomarańczowe znacznie poprawią każdy owocowy koktajl. Dodatkowo, oferowanie w domowym barze kolorowych, świeżych produktów zrobi wrażenie na gościach. 

  1. Za mocno ścierasz zioła

Muddling to proces kruszenia owoców czy ziół na dnie szkła, by uwolnić aromat i przygotować je do połączenia z alkoholem. (Kiedy robisz Mojito, zaczynasz od pomieszania mięty i cukru. Dopiero potem wlewasz płyny.) Zapamiętaj ważną wskazówkę, by nie zostawić na dnie szklanki posiekanej sałatki. Używaj delikatnego narzędzia do kruszenia: może to być specjalny muddler lub drewniana kuchenna łyżka. Muddler nie może mieć ostrych krawędzi. W przeciwnym razie pokaleczy liście robiąc z nich czarno zieloną miazgę.

  1. Zastępujesz składniki

Do shakera wrzucamy niesamowite rzeczy: oprócz alkoholu znajdą się tam owoce, zioła, krople bittersów czy białko jajka. Jeśli w przepisie na koktajl masz świeżo wyciśnięty sok pomarańczowy, nie wlewaj do niego gazowanej fanty, nie zastępuj cukru stewią czy jajecznego białka wegańską substancją. Na początku trzymaj się przepisów, by wyćwiczyć klasyczne smaki. Potem przyjdzie czas na eksperymenty.

  1. Wrzucasz lód z shakera bezpośrednio do szkła

Lód wrzucony do shakera ma wypełnić swoją misję w shakerze. Nie nadaje się do serwowania. Dlatego do szklanki nie wrzucaj całej zawartości shakera ze zgruchotanym lodem czy zmiażdżonymi listkami tymianku. Przecedź wszystko przez sitko, by w szklance z nowym lodem w środku pojawił się nieskazitelny, klarowny koktajl. 

  1. Chwytasz nie tą szklankę

Do każdego rodzaju koktajlu dobrany jest idealny kształt kieliszka koktajlowego: Coupé zachowa cenne Martini w szklance zamiast na całej podłodze. Highballs pozwoli ci na hojne nalewanie toniku do ginu. Jeśli brakuje ci przestrzeni lub budżetu, by wyposażyć swój bar we wszystkie gatunki szkła, zacznij od lowballów, highballów i coupé, które pozwolą ci dopasować je do większości napojów.

  1. Używasz zepsutego wermutu

Niezliczona ilość Martini została zniszczona przez zepsuty wermut. Tego typu aromatyzowane wino nie wytrzyma poza lodówką lub nawet w lodówce dłużej niż miesiąc. Pomyśl o tym jako o wymówce, by zrobić sobie jeszcze jednego drinka, zanim wermuth się zepsuje. 

  1. Trzymasz alkohole w zamrażarce

Nie powinieneś wrzucać do zamrażarki starzonych alkoholi. Zimno może powstrzymać lotne związki w takich alkoholach jak whisky. W tym przypadku zamrażarka staje się chłodnym grobowcem dla smaku. Jednak wódka uwielbia mrozy. Zimno może jej pomóc zagęścić teksturę alkoholu i ubogacić smak. Wszystko inne powinno stać poza zamrażarką.

  1. Używasz złego lodu

Kostki lodu z zamrożonej kranówki mogą zepsuć twój koktajl. Pamiętaj że lód rozpuszcza się a wtedy woda dzieli się z koktajlem swoim smakiem. Zadbaj o to, by kostki były z dobrej jakości wody a nie z kranówki z delikatną nutką chloru.

  1. Zapominasz  o schłodzeniu szkła

To nie jest wielka sprawa, ale zmrożone szkło naprawdę poprawia jakość picia. Jest to również pomocne, jeśli chcesz schłodzić alkohol tylko odrobinę, nie rozcieńczając go lodem. Wystarczy, że wrzucisz swój kieliszek do zamrażarki, zanim zaczniesz mieszać napój. Gdy koktajl będzie gotowy do przelania, szkło będzie już idealnie schłodzone.

  1. Nie szanujesz mocy bittersów

„Jedna czy dwie krople nie zrobią różnicy” – nigdy tak nie mów w przypadku bittersów, czyli koncentratu ziół i innych składników, które dodajemy w aptecznych wręcz ilościach do koktajli. Jedna kropla Angoustury więcej może zamienić twój ulubiony koktajl w syrop na kaszel. 

  1. Nie wychodzisz poza schemat

Każdy powinien czuć się pewnie, robiąc swoje ulubione koktajle. Pod warunkiem, że jest ich więcej niż dwa. Wyjdź ze swojej strefy komfortu, rozwiń podniebienie i mieszaj, eksperymentuj.  Może wymyślisz coś zupełnie niecodziennego. A jeśli nie, wypijesz to sam. W końcu jesteś w domu. 

Dora Rosłońska - niezależna dziennikarka i scenarzystka współpracująca z takimi tytułami jak Kukbuk, Newsweek oraz TVP1, TVP2. Tajniki barmaństwa poznała w MSBiS oraz podczas pracy jako event manager w jednym z warszawskich klubów. Pisanie i sympatię do barmańskiej sztuki połączyła w „Moim Barze”.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here